wtorek, 27 stycznia 2009

rozważania subiektywne...


...tylko JA i JA. wszyscy tak. TY, ONI, WY i wszystko inne liczy się i jest ważne, o ile ma związek z JA. czasem aż niedobrze się robi. nie można by tak wyjść poza to? wyrwać się z tej bańki egocentryzmu, która nas otacza? są tacy, którzy dają siebie innym, wydzielają im krótsze lub dłuższe odcinki ze swojego czasu, życie swoje kawałkami rozdają, ale co nimi kieruje? czy to rzeczywiście dla innych, czy znów w centralnym punkcie, w kolejce przed wszystkim ustawia się JA? brak jest możliwości wyjścia poza siebie. świat, ludzie, zdarzenia, myśli, uczucia- wszystko jest percepowane przez JA. gdzie tu obiektywizm? każdy obiektywizm jest w gruncie rzeczy subiektywny. jest tylko mój. gdzie miejsce na empatię? można spróbować wejść w inne, cudze JA, ale jednocześnie tkwi się w JA własnym. a jak być dwiema osobami na raz? JA swoje góruje zawsze, niezależnie od pokładów woli, jakie wkładamy w próbę zrozumienia, uchwycenia JA cudzego. obiektywnie istniejąca rzeczywistość będzie zawsze subiektywna. jej postrzeganie zależeć będzie od stanu naszego ducha, od ładunku emocji zgromadzonych w umyśle, od ostatnich wydarzeń,od szczęścia lub nieszczęścia, którego poczucie też zresztą obiektywne nie będzie. bo każdy ma swoją definicję. i czasem, choć wszystko wali się na łeb, jest jakaś magiczna siła układająca wargi w uśmiech. mimo złych wiatrów i braku słońca. a kiedy indziej życie się pięknie układa, a tu w głowie i w sercu wciąż poczucie niedosytu, wrażenie, że mogłoby być lepiej, jaśniej, cieplej, barwniej...czasem to, co w rzeczywistościjest tylko przejrzystm dymem, wydaje się być gradową chmurą, przesłaniającą radość. tylko jak wyjść poza siebie i swoje postrzeganie? co zrobić, żeby umieć na wszystko patrzeć inaczej? chyba tylko śmiech i cierpliwość. i wiara. pomogą...?

1 komentarz:

Paweł Ordan pisze...

dorzuć jeszcze do kotła wdzięczność za wszystko a na pewno zauważysz odmianę ;)