
...mam w głowie archiwum szczęśliwości, tak piękne, że to aż nieprzyzwoite. rozwieszam na sznurkach dobre wspomnienia, ładne obrazki, chwile zatrzymane w ruchu. naniżę je na łodygę trawy jak świeże poziomki zebrane w lesie.
odgłos kroków oczekiwanej z utęsknieniem osoby, śmiech rozświetlający ciemną ciszę, dotyk ukochanej dłoni...
smak pomarańczy, mdły w swej kiczowatości zachód słońca, kwitnący bez, zapach miłości...
szelest liści pod nogami, szum wiatru, niebo pokryte chmurami, białymi obłoczkami, które chcesz pokroić i jak lody waniliowe rozdawać wszystkim napotkanym ludziom...
bezpieczeństwo, błogość, falowanie, odpływanie, nicość...głęboki oddech rozkosznej wiotkości...
a wszystko delikatne jak skrzydła motyla.
może anioły mają takie skrzydła?zachwycające symetrią ornamentów, zadziwiające precyzją, z jaką naniesiono na nich wzory pędzlem, trzymanym w dłoni podniebnego malarza. i tylko stopy mają bose, by poczuć nieopisanie przyjemną wilgoć rosy na dziewiczej trawie, gdy czasem spłyną na ziemię, by przynieść jej odrobinę radości...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz