
lata temu cztery... poznania początek
...tak mi się trochę nazbierało. czyżbym już nie umiała bez pisania? ale to miłe. pod warunkiem jednako, że się ma coś dobrego do napisania. bo jak nie, to się pisze jeno, a czytać się już potem nie chce. jak ostatnimi czasy. bo i to takie wszystko było...
ale z nadzieją staram się w przyszłość. staram się. walczę ze sobą ciągle. próbuję likwidować swój w czasie porodu pośladkowego nabyty autyzm. autyzm perinatalny. bo taką mam teorię, że jak się tą dupą na świat pchałam, to mogło mi się coś tam we łbie uwięzionym w łonie poprzestawiać. cechy autystyczne niewątpliwie posiadam i wcale nie jestem z nich dumna. utrudniają życie. cholernie. bo jak bym se była nawet tym fikołajtkiem, to bym była i już. ludzie patrzyliby na mnie z pobłażaniem, ze zrozumieniem może nawet? ze współczuciem pewnie? a ja niby normalna jestem, no to się ode mnie wymaga. a ja lepiej lub gorzej staram się sprostać. ale ile mnie to wysiłku kosztuje, to wiem tylko ja. nie umiem tego opisać. najważniejsze, że sama wiem, o co mi chodzi. przynajmniej w tym aspekcie mojej nienormalności.
***
tak więc zaczęłam jakiś tam nowy etap znów. gorzej myślałam, że będzie. że płakać będę. jeszcze nie, choć czasem nachodzą mnie takie momenty. i tak se mówię: chciałaś poznań, to masz. ale tak sobie myślę, że to nie poznań. to życie.***
stałam dziś pod dachem, z którego spadały krople deszczu. prześlizgiwało się przez nie światło ulicznych latarni, ku ziemi pędziły już nie krople wody, a roztopione smugi ognia. dziwne. takie zwidy. a to wszystko w oczekiwaniu na tramwaj numer pięć.***
wczoraj uśmiechał się do mnie z okna tramwaju obcy chłopak. też się pouśmiechałam trochę. to takie trudne. biła od niego ciepła, dobra energia. a ja się zawstydziłam i musiałam schować ten wstyd za parawanem rzęs zielonych. jakie to ładne, kiedy uśmiecha się do siebie, ot tak po prostu, dwoje nieznajomych ludzi. ale to rzadkie chyba. bo teraz jeśli ktoś się uśmiecha, to wariat.
3 komentarze:
a ja tam się uśmiecham i śmiechać się będę i już.
no ja chyba też jestem wariat, a może to źle świadczy o normalności?
a co to jest normalność...? szarość i nijakość? :)
Prześlij komentarz