wtorek, 16 listopada 2010

brazylijski serial już nie cieszy jak kiedyś...


cholera. zagrzebałam się w pościeli w krowy i nie mogę się ruszyć. sparaliżowało mi układ życiowy. zawsze się cieszę, kiedy mam dzień wolny, ale ostatnio zauważam, że chyba mi one nie służą.
nie chce mi się wyjść z łóżka.
nie chce mi się zrobić nic do jedzenia.
nie chce mi się posprzątać.
zmusiłam się do pójścia pod prysznic. jest progres:)
jedyne, co mi się chce, to spać. a po przebudzeniu chciałabym okazać się jakąś alternatywną wersją siebie.

strasznie to banalne, jak tak obiektywnie na to spojrzeć. wręcz chce się krzyknąć: nie dramatyzuj, rusz tyłek!
i wiem, że w końcu to wykonam. dziś jest tylko słabszy dzień. ale to minie, minie kiedyś.





a jak słucham grabażowego fałszu, od razu cieplej mi się robi na sercu :) więcej słońca, słońca mi potrzeba...

1 komentarz:

Tom pisze...

no właśnie- rusz tyłek!
Albertynke 3eba nakarmić i zabawić.