chłopcy sikali
dziewczynka czekała
teraz wracają ku niej rozjaśnieni
taki oto wiersz popełnił swego czasu Marcin Świetlicki. urzekł mnie nim bardzo. raz dlatego, że lubię patrzeć, jak chłopcy sikają (a zwierzeniem takim zwykle powoduję mieszane reakcje wśród...hmm, jak to nazwać w stronie biernej? :) będących zwierzanymi?) dwa, ponieważ owo "uczucie rozjaśnienia" po pozbyciu się zbędnego balastu jest, uważam, pięknym określeniem i pewnie sama bym na nie nie wpadła. trzy z powodu miejsca akcji. przy torach.
tory wzbudzają we mnie specyficzne odczucia. są piękne, kiedy lśnią w słońcu. ich krzywizny zawierają w sobie niewiadomą. nie można przewidzieć, dokąd nas zaprowadzą. dlatego dla mnie są symbolem wolności. usłyszałam kiedyś antytezę w formie pytania: czym były tory dla ludzi wiezionych pociągami do obozów koncentracyjnych? faktycznie, daje do myślenia.
dla mnie jednak mimo to pozostaną kluczem do rozwiązania zagadki, czym jest wolność. z jednej strony iść środkiem torów i sprawdzić, gdzie skończą swój bieg. z drugiej usiąść przy torach i patrzeć na przejeżdżające pociągi.
jest takie miejsce w mieście, z którego pochodzę, zwane (nomen omen) górką poznańską. tam kiedyś, w pierwszy dzień wiosny uciekliśmy całą klasą na wagary. siedzieliśmy w lesie i chwytaliśmy nieśmiałe promienie słońca. nazbierałam wtedy muszelek porzuconych przez ślimaki, aby móc później wyżyć się plastycznie robiąc z nich naszyjniki. taki flashback. uczucie wolności. jakiś dziadek, który mieszkał w lesie i przeszkadzały mu krzyki dzieciaków, wyskoczył na nas z siekierą, powodując popłoch i koniec imprezy :)
chciałam tam kiedyś wrócić. miałam wszystko, czego do szczęścia potrzeba: wymarzone towarzystwo i dobrą pogodę. pogubiliśmy się w tych chęchach. nie umiem już tam trafić. zawsze, kiedy wyjeżdżam od rodziców, spoglądam w tamtą stronę z okna pociągu. i tak sobie myślę, że może jeszcze kiedyś się uda. może gdzie indziej, może z kimś innym. posiedzieć i pogapić się na przejeżdżające pociągi...

1 komentarz:
myślę, że do tych miejsc nie ma co wracać fizycznie. Jest w tym coś z ekshumacji przeszłości, zderzona z nowym porządkiem często nie wytrzymuje próby. Może to, że nie trafiłaś tam teraz, to szczęśliwe zrządzenie losu. Nie ma co błądzić i się oglądać przez ramię, lepiej patrzeć do przodu, a najlepiej pod nogi;)
a sikający chłopiec faktycznie ma w sobie dużo gracji. Takiej fontanny z sikającą dziewczynką jeszcze nie widziałem.
Prześlij komentarz