niedziela, 30 stycznia 2011
na pograniczu snu i jawy
nie spałam jeszcze, ale już czułam, że odpływam. leżałam w ciemności, a przed oczami bezkresne morze i coś jakby dziób statku? zbliżał się coraz bardziej, aż do momentu, w którym poczułam, jakby chciał przebić się przez moje oczodoły i wydostać ze środka głowy na zewnątrz...
potem było równie dziwnie- stałam na jakimś placu, może to był rzym? może wenecja? w zaułku, pod łukiem stał zakapturzony mnich. potem nagle strony się odwróciły i zza kaptura zobaczyłam siebie z jego perspektywy.
pamiętam też, że dziwnie mi się oddychało i moje ciało owładnęły lekkie drgawki...
obudziłam się w środku nocy.
znów usłyszałam w środku głowy swoje imię. męski głos. wymówił je, nie wyszeptał, jak to już raz mi się przydarzyło. i w ogóle jakieś to inne było. i tym razem się nie bałam. czy ja zaczynam wariować? ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
7 komentarzy:
E tam, ja ostatnio też pływam i gadam nawet przez sen :) a w śnie gadam i gadam... ech
wszyscy powariujemy na tych statkach:)
...wszyscy jedziemy na tym samym wózku
od strachu ratuje nas tylko defekt muzgó :P
(tudzież płyniemy tym samym statkiem- interpretacja dowolna)
a ja mam to w nosie, bo jest fajnie tak jak jest. i bez znaczenia, czy spotykam RobinHooda, czy też nim jestem. skoro już się przytrafił i gada, to z miłą chęcią posłucham co mam sobie do powiedzenia...
A ja ostatnio jechałem za ciężarówką, taką co ma komin przy szoferce. Początkowo kopciła na niebiesko, paląc wesoło olej silnikowy... zwolniłem z powodu tej olejowej mgły. Po chwili z komina zaczęła wystrzeliwać w górę kawałki palącej się hmmm sadzy, a może gumy, a spadając na asfalt jeszcze się tliły chwile. Aż w końcu kolor dymu kominowego zmienił się w brązowy jak z parowca, a palące się cząstki zaczęły wypadały częściej. Zwolniłem jeszcze bardziej, po czym dym zniknął, a kiedy już powietrze było widoczne ciężarówki już nie było... brak zakrętów, prosta droga. Zastanawiam się czy jeszcze ktoś ją widział hmmm...
Czy ktoś ma coś do wariactwa ?
a może też ci się śniło...?
nie śniło mi się bo, po 10 minutach byłem w firmie..., a rzadko śpię prowadząc auto...
Prześlij komentarz