sobota, 1 stycznia 2011
cały dzień w łóżku. wczoraj jednak wyszłam z domu, mimo braku chęci i obaw, że znów się komuś poryczę. pomogło. na chwilę, ale pomogło. jestem chyba nawet nie najgorszą aktorką. a może po prostu przez moment udało mi się nie myśleć?
nie wiem, jak długo tak jeszcze wytrzymam. myślałam, że jestem aspołeczna. ale chyba nie do końca. fakt, że traktuję znajomości bardzo wybiórczo i niewielu osobom pozwalam się do siebie zbliżyć. czasem marzyłam o takiej samotni, odseparowaniu się od wszystkich, pobyciu tylko ze sobą. nie umiem jednak żyć tylko dla siebie. nie znajduję motywacji do wstania z łóżka. dostaję na łeb. wszystkie sprawdzone sposoby walki z depresją przynoszą coraz mniejsze efekty. cokolwiek nie zrobię, będzie źle. nie wiem już, jak się ratować.
a dupa tam :) koniec marudzenia. szczęśliwego nowego roku :)
moje życzenie to wewnętrzny spokój.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
6 komentarzy:
Spokoju, uśmiechu i motywacji.
Na kiepski nastrój - zawsze można spróbować przywłaszczyć sobie kolejną egzotyczną poduszkę;)
będzie dobrze
zawsze w końcu jest dobrze.
Uśmiechy Noworoczne posyłam :)
Małgoniu, też uśmiecham się do Cię przez te wszystkie światłowody czy co tam... :)
Tom, jesteś jednostką, którą zdegenerowałam, więc jak współudział to współudział :) z Tobą to tylko poduszki kraść ;)
mnie zdegenerałowacić już się nie da:)
ze mną można i konie zachachmęcić jak bedzie trzeba
aja też cały 1. w łóżku leżałem..bo miałem takiego kaca że jednocześnie grypy dostałem a jak wstałem to mi sie przebiła opona w samochodzie i udało mi sie zmienić koło na lodzie, dzięki czemu uważam że jestem wspaniały:) i wszystko wróciło do normy...jak zawsze, choć nigdy na to nie wygląda.
ja pierdolę, Stefan, Ty mi zawsze humor poprawiasz :) jesteś taką moją Magdaleną w męskim wydaniu ;) kiedy przyjedziesz do poznania?! na wódkę iść musimy :)
Prześlij komentarz